z kotem pod namiot, podróże z kotem, kot podróżnik, urlop z kotem, wakacje z kotem, wyjazd z kotem

Bory Tucholskie – pierwszy wyjazd z kotkami pod namiot

Zmierzenie się z tym wyzwaniem planowaliśmy już wiosną. Niestety życie nie potoczyło się tak, jak byśmy chcieli i wszystkie nasze zamierzenia musiały zostać odsunięte na dalszy plan. Wykorzystaliśmy jednak krótką okazję wspólnego spędzenia czasu i postanowiliśmy spróbować jak nasze kotki poradzą sobie z biwakowym życiem. Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym jakie problemy mogą się pojawić podczas takiego wypadu? z kotem pod namiot

Jesteśmy miłośnikami natury i kochamy przebywać w jej bezpośrednim otoczeniu. Zwykle więc, aby móc cieszyć się ciszą i niezakłóconym kontaktem z przyrodą, rozkładaliśmy obozowisko na dziko. Tym razem jednak, decydując się na wyjazd ze zwierzętami w środku sezonu urlopowego, nie chcieliśmy ryzykować i zdecydowaliśmy się pojechać na pole namiotowe w Bory Tucholskie. Było to miejsce, które znamy i o którym wiedzieliśmy, że nie toleruje hałasujących gości. Do tego położone przy samym parku narodowym. Zapakowaliśmy więc nasz ekwipunek i kociaki i pojechaliśmy…

Miejsce

Po przybyciu okazało się, że będzie znacznie trudniej niż sądziliśmy. Na kempingu było już mnóstwo namiotów i przyczep, więc znalezienie bardziej ustronnego miejsca niestety nie wchodziło w grę. Pierwsze, co zrobiliśmy, to szybkie przeprowadzenie wywiadu gdzie biwakują osoby z psami. Na nasze nieszczęście okazało się, że w kilku miejscach, rozrzuconych po całym polu namiotowym. Poszukaliśmy więc taką miejscówkę, żeby przynajmniej w sąsiednich namiotach nie było psów. z kotem pod namiot

Zwracaliśmy też uwagę na to, by namiot nie znajdował się w pobliżu żadnych szlaków komunikacyjnych, którymi ludzie przemieszczają się do toalety, kranu z wodą czy do jeziora. To ważne, żeby zapewnić zwierzakom jak najwięcej spokoju i nie dostarczać im niepotrzebnego bodźcowania. Kicia po wyjściu z auta była trochę niepewna w nowym otoczeniu, wśród obcych osób. Zakapi oczywiście odwrotnie. Od razu gotowa do natychmiastowej eksploracji sąsiednich namiotów.

Kiedy my rozkładaliśmy namiot, kociaki zostały przypalikowane na swoich długich smyczach przy krzewach iglastych, skąd bacznie obserwowały otoczenie. Zawsze przestrzegamy zasady, żeby nie trzymać ich na uwięzi w całkowicie odkrytym terenie i nie zostawiać bez nadzoru. Gdy namiot był rozłożony a auto rozpakowane, wzięliśmy smycze i pozwoliliśmy kociakom zapoznać się z najbliższym otoczeniem i oczywiście spenetrować brzeg jeziora. Nie obyło się też bez spotkania z psami biegającymi luzem. Na szczęście nasze dziewczyny nie należą do specjalnie strachliwych a psy nie były agresywne. z kotem pod namiot

Spanie w namiocie to wyzwanie… z kotem pod namiot

Kicia potrzebowała więcej czasu, żeby zaakceptować namiot jako schronienie. Przez pierwszy dzień była nieufna i jako bezpieczne miejsce traktowała nasze auto. Przełom nastąpił drugiego dnia, gdy wróciliśmy po kilkugodzinnym spacerze na obiad. Kotki były zmęczone i obydwie bez problemu spały w namiocie. My w tym czasie mogliśmy spokojnie przygotować i zjeść posiłek a potem poleżeć na hamakach.

Tak jak się spodziewaliśmy największym problemem było spanie na mocno ograniczonej przestrzeni. Po intensywnym dniu na dworze koty w końcu zasypiały, choć nie bez oporów. Dobiegające z zewnątrz odgłosy to jednak bardzo silnie działający na nie bodziec. W dodatku w namiocie nie ma okna przez które mogłyby chociaż popatrzeć, co się dzieje. Natomiast rano, dokładnie o 4.00 były nie do okiełznania i robiły nam pobudkę. W domu też budzą się o tej porze ale zajmują się sobą, wychodzą na balkon lub patrzą przez okno. z kotem pod namiot

W namiocie znajdowały się na bardzo niewielkiej przestrzeni i nie było miejsca na zabawę. W dodatku dobiegające z lasu odgłosy były tak ekscytujące, że nie było mowy aby usiedziały w środku i obydwie drapały w siatkę przy wyjściu. Zakapi pomógł spacer ale Kicia nie dała za wygraną i skończyło się tym, że Przemek poszedł z nią spać do auta. Tam się uspokoiła obserwując świat przez szybę ze swojego samochodowego legowiska i zasnęła. Kolejne noce były podobne, nie udało się doprowadzić do tego aby obydwie wytrzymały w namiocie do jakiejś rozsądnej godziny i musiały dosypiać w samochodzie.

 

z kotem pod namiot, podróże z kotem, kot podróżnik, urlop z kotem, wakacje z kotem, wyjazd z kotem
Inne problemy, z którymi trzeba się zmierzyć

Kot niewychodzący na biwaku wymaga od opiekuna naprawdę dużo uwagi. Oczywiście wiele zależy od charakteru zwierzęcia ale są sprawy, które dotyczą absolutnie każdego kociaka i które trzeba wcześniej przemyśleć. Jednym z takich wyzwań jest kuweta. My zabraliśmy ze sobą domową, krytą kuwetę z której koty korzystają również w aucie. Celowo zrezygnowaliśmy z naszej turystycznej, składanej kuwety ponieważ wyjazd samochodem umożliwia zabranie tej domowej a dzięki temu mogliśmy uniknąć rozsypywania żwirku.

Tak czy owak kuwetę trzeba wstawić do namiotu i zdajemy sobie sprawę, że dla wielu osób spanie z kocią toaletą umieszczoną niewiele ponad metr od głowy może być sporym problemem! Wszystko zależy od wielkości i konstrukcji namiotu ale przy kotach niewychodzących nie da się tego uniknąć. Chyba, że jesteś szczęśliwym posiadaczem namiotu, który również w przedsionku posiada podłogę. Ale to prawdziwa rzadkość. Inaczej, chcąc zadbać o bezpieczeństwo kotka, musisz trzymać kuwetę w zamykanej sypialni.

Kolejnym problemem jest fakt, że podczas biwakowania na kempingu, gdzie przebywają inne osoby twój kot najzwyczajniej w świecie może czuć się niepewnie. Nasze zwierzaki są przyzwyczajone do przebywania w nowych miejscach, jednak mimo, że teren kempingu był bezpieczny, otoczony jeziorem i lasem, z dala od drogi, nie mogliśmy dać im zbyt dużej swobody. Psy i obcy ludzie sprawiali, że kot w każdej chwili mógł się czegoś wystraszyć i czmychnąć w krzaki. Natomiast Zakapi dodatkowo chciała penetrować inne namioty, na co oczywiście nie mogliśmy jej pozwolić.

Problemem może być także karmienie.  Jeśli masz dostęp do lodówki to wspaniale ale jeśli nie, to pamiętaj o tym by zabrać karmę w malutkich opakowaniach, którą kot będzie mógł zjeść na jeden lub maksymalnie dwa posiłki. Dbajmy też o to by nie odwodnić zwierzaka. Koty często niechętnie piją a podczas aktywności na dworze, utrata wody jest większa niż w domu. Profilaktycznie warto zabrać ze sobą choćby jakieś filetówki w bulionie, które lubi twój kotek. Weźmy pod uwagę, że również w nocy powinien mieć dostęp do wody. Nie jest to wcale łatwe na ograniczonej powierzchni namiotu, dodatkowo biorąc pod uwagę, że miseczka nie powinna stać blisko kuwety.

Oczywiście aby wyjazd z kotem na biwak w ogóle miał sens i był możliwy, najpierw musimy przejść pierwsze etapy przyzwyczajania kotka do podróżowania. Mam tu na myśli nauczenie go chodzenia w szelkach, przyzwyczajenie do jazdy samochodem i innymi środkami lokomocji, oswojenie z przebywaniem w nowych miejscach. Informacje jak to zrobić znajdziecie tu oraz tu.

 

z kotem pod namiot, podróże z kotem, kot podróżnik, urlop z kotem, wakacje z kotem, wyjazd z kotem
Zanim powiemy, że to niemożliwe…

Od kiedy jesteśmy razem, szukamy rozwiązań, które pozwolą nam i naszym kotkom spędzać jak najwięcej czasu wśród natury. Chcemy podróżować w taki sposób by każdy z nas miał z tego coś dla siebie. Możecie być pewni, że wyjazd z kotkiem pod namiot będzie sprawdzianem waszej miłości i cierpliwości do zwierzaka. Nagrodą mogą być wspólne chwile, spędzone wsród przyrody. My z pewnością nie powiedzieliśmy w tej kwestii ostatniego słowa.

Nie wszystko się udało, nie wyszło  też pływanie kajakiem, ze względu na wietrzną pogodę. Spanie w namiocie trzeba jeszcze potrenować i mamy już pewne pomysły do przetestowania. Hołdujemy zasadzie „ nic na siłę” ale też nie zniechęcamy się byle trudnościami. Czekamy na lokalizator gps, który powinien nas wspomóc w bezpiecznym podróżowaniu z kotem. 

Jedno jest pewne – nie możemy zmienić swojego stylu życia, bo oprócz tego, że kochamy outdoor, wyjeżdżamy też służbowo. Możemy jednak oswoić nasze kociaki z podróżowaniem, by mogły spędzać ten czas z nami bez stresu i z korzyścią dla siebie. 

Jeśli macie jakieś przemyślenia na ten temat, podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.