kastracja, sterylizacja, kot w domu, opieka nad kotem

5 faktów o kastracji kotów

Chcielibyśmy żeby wszystkie koty miały dobre życie. Dobre nie zawsze znaczy u boku człowieka i w jego domu. Dobre, to przede wszystkim zgodne z gatunkowymi i indywidualnymi potrzebami jednostki i w dobrym stanie fizycznym i psychicznym. Niestety nie wszystkie koty mają tyle szczęścia a wina, jak to często bywa, leży po stronie człowieka. KASTRACJA

To w wyniku ludzkich działań koty zostały udomowione, choć jak już wiemy nie do końca. Dzięki człowiekowi również zostały rozprzestrzenione po całym świecie. Dziś uznawane są za gatunki inwazyjne a niektóre kraje wprowadzają już nawet rygorystyczne regulacje mające na celu redukcję ilości tych zwierząt poprzez ich uśmiercanie!

Na szczęście można działać mądrzej! I można pomagać tym wspaniałym zwierzętom w sposób znacznie bardziej humanitarny i przyjazny! Właśnie dlatego najlepszym pomysłem na mądre pomaganie jest kastracja.

Kiedy przygarnęliśmy Kicię wraz z czwórką jej kociąt do swojego domu ( przeczytacie o tym tutaj), wiele osób uważało, że zrobiliśmy coś wyjątkowego. Los kociej rodzinki bardzo ujął nasze serca! Wiedzieliśmy jednak, że nie jesteśmy w stanie pomóc pozostałym kotom, które prowadziły niełatwe życie w tej niewielkiej osadzie w lesie. Ale było jednak coś, co mogliśmy dla nich zrobić. Kiedy tylko nadeszła wiosna, wróciliśmy i wykastrowaliśmy pozostałą piątkę. Bardzo zależało nam na tym, żeby żadne kocięta nie umarły już z głodu oraz by te dorosłe, które zostaną tam do końca swoich dni, miały choć trochę lżejsze życie.

Kastracja, to bardzo dobra pomoc. Każdy z nas może pomóc w ten sposób i wcale nie jest to takie trudne, jak się z początku wydaje…

 

kastracja, sterylizacja, kot w domu, opieka nad kotem
1. Kastracja nie jest niebezpieczeństwem dla kota

Kastracja jest stosunkowo prostym zabiegiem, który polega na usunięciu jąder u kocura oraz jajników u kotki. Zabieg odbywa się w znieczuleniu ogólnym a powikłania zdarzają się sporadycznie. Dla bezpieczeństwa kota warto wykonać badania krwi przed zabiegiem, dzięki temu wyklucza się ryzyko powikłań z powodu chorób, o których opiekun może nie wiedzieć. Kotki wymagają dłuższego okresu rekonwalescencji po zabiegu, ponieważ jest on nieco bardziej skomplikowany niż u kocura.

Pamiętajmy, że obecnie nie ma też żadnego problemu z wykonaniem kastracji aborcyjnej. Przeprowadza się mnóstwo takich zabiegów szczególnie w przypadku dzikich kotek i jest to znacznie bardziej humanitarne niż usypianie ślepych miotów czy skazywanie kociąt na dożywotnią wegetację w schroniskowej klatce!

My osobiście polecamy kastrację kotek metodą cięcia bocznego, dzięki bardzo niewielkiemu nacięciu rana goi się szybko i zwykle bezproblemowo.

2. Kastracja wpływa korzystnie na zdrowie zwierzęcia

Dzięki zabiegowi kastracji koty żyją znacznie dłużej. Kotki są mniej narażone na nowotwory narządów rodnych oraz na ropomacicze natomiast kocury na choroby takie jak np. nowotwór jąder lub rak prostaty. Kastracja zmniejsza również ryzyko zachorowania na FeIV i FIV, najczęściej przenoszonych podczas walk o terytorium lub kopulacji.

Ponadto przyczynia się do zmniejszenia stresu u kotów ( zwierzęta są mniej pobudzone gdyż ich instynktowne zachowania sterowane hormonami zostają wyciszone, kastracja ogranicza agresywne zachowania u kocurków, związane z poszukiwaniem i rywalizacją o partnerkę, kotki natomiast nie okazują pobudzenia spowodowanego objawami rui ). Kastracja wykonana odpowiednio wcześnie eliminuje również problem znakowania terenu moczem.

3. Wiele przekonań na temat kastracji jest nieprawdziwych

Wciąż krąży wiele mitów na temat kastracji. Nieprawdą jest, że kotka powinna mieć młode chociaż raz w życiu. Kotka kieruje się instynktem i nie ma żadnej psychologicznej potrzeby macierzyństwa. Kiedy działanie hormonów płciowych ustaje kotka nie ma potrzeby rozmnażania ani tym bardziej kopulacji.

Zabieg kastracji nie powoduje też tycia zwierzęcia. Owszem spowalnia nieco metabolizm ale jeśli karmimy kota zdrowo ( BARF lub wysoko mięsna karma ) i dbamy o odpowiednią ilość ruchu to zwierzę nie będzie otyłe.

Koty nie cierpią z tego powodu, że zostały wykastrowane. Nie zmienia się również ich charakter a jedynie niektóre instynktowne zachowania regulowane przez hormony.

4. Kastracja nie musi być droga

Cena zabiegu zależna jest od kliniki, w której ją wykonujemy i obecnie wynosi od ok. 200 do 400 zł ( jeśli zlecamy dodatkowe badania, koszt zabiegu wzrasta). Jednak pamiętajmy, że jest to koszt który ponosimy jednorazowo! Kastracja jest znacznie tańsza niż tabletki antykoncepcyjne, nie wspominając już o ich bardzo szkodliwym działaniu na organizm kotki. Warto również skorzystać z odbywającej się co roku na wiosnę „ akcji sterylizacji”, w której biorą udział kliniki z całego kraju oferujące zabiegi kastracji w niższej cenie ( informacje o akcji i lecznicach znajdują się w internecie).

Ponadto wiele fundacji, organizacji i schronisk pomaga w kastracji kotów. My również skorzystaliśmy z darmowego zabiegu kastracji, kiedy przygarnęliśmy Kicię (naszą bezdomną kotkę), dzięki wsparciu miejscowej organizacji pomocy zwierzętom. Jeśli potrzebujecie środków lub innego wsparcia, najpierw należy poszukać kontaktów do miejscowych organizacji, fundacji opieki nad zwierzętami lub schroniska, które mogą udzielić pomocy lub przynajmniej konkretnej informacji.

5. Zabieg kastracji to mądry sposób pomocy kotom wolno żyjącym.

Nie tylko koty właścicielskie potrzebują kastracji. Równie ważna jest ona w przypadku kotów wolnożyjących! Zabieranie dzikiego kota do domu lub umieszczanie go w schronisku może skończyć się dla niego ciężkim urazem trwającym do końca życia. Nie każdy kot wolno żyjący da się oswoić i zaadaptuje się do życia w mieszkaniu. Najlepszym, co możemy zrobić dla takich zwierząt, to pozostawienie ich w miejscu bytowania, dokarmianie,  udostępnienie schronienia i zabieg kastracji! Zapobiega ona bezdomności oraz nadpopulacji i jest wyrazem odpowiedzialności. Nie tylko organizacje powinny pomagać. Może to zrobić każdy z nas, jeśli mamy wystarczająco dużo cierpliwości i dobrej woli.

Za fundusze na kastrację kotów wolnożyjących odpowiada gmina. Dlatego warto najpierw sprawdzić na stronie internetowej gminy czy przeznaczono jakieś środki na ten cel i jak można je uzyskać. Niestety w praktyce gminy często nie wywiązują się z tego obowiązku ale zawsze powinniśmy się się dowiadywać. Jeśli wszystkie sposoby zawiodą warto również zorganizować zbiórkę funduszy w internecie i poprosić o pomoc prywatne osoby. Grupy zrzeszające miłośników kotów mogą się okazać cenną pomocą.

Osobiście musieliśmy się zmierzyć z takim właśnie problemem. Udało nam się uzyskać środki na kastrację pięciu dzikich kotów mimo odmowy pomocy przez gminę i braku chęci jakiejkolwiek współpracy. W tej sytuacji zwróciliśmy się z prośbą do gminy sąsiedniej, chociaż oboje pochodzimy z zupełnie innego rejonu Polski i działaliśmy na terenie miejscowości, w której nie mieszkamy. Dzięki pomocy lokalnej organizacji na rzecz zwierząt oraz własnemu uporowi udało nam się uzyskać fundusze na sfinansowanie zabiegów.

Oto jak wyglądały nasze działania:

  • poszukaliśmy kontaktów i informacji w internecie
  • przeprowadziliśmy rozmowę telefoniczną z urzędnikiem gminy, na terenie której żyją koty i niestety odmówiono nam jakiejkolwiek pomocy
  • poszukaliśmy organizacji pomagających zwierzętom w gminie sąsiedniej, nawiązaliśmy kontakt i  przedstawiliśmy sytuację prosząc o wsparcie
  • napisaliśmy wniosek o pokrycie kosztów kastracji i dostarczyliśmy go do organizacji w sąsiednim miasteczku, która zgodziła się nam pomóc
  • skontaktowaliśmy się z lokalnym schroniskiem i wypożyczyliśmy klatkę – łapkę
  • zwróciliśmy się do wskazanej przez organizację lecznicy i umówiliśmy się odnośnie szczegółów 
  • przygotowaliśmy pomieszczenie, w którym mogliśmy przechować zwierzęta po zabiegu ( dotyczyło to tylko kotek, niektóre lecznice mają możliwość przetrzymania zwierząt po zabiegu aż do momentu, kiedy można je bezpiecznie wypuścić)
  • sukcesywnie wyłapywaliśmy koty ( ważne jest by najpierw dobrze opanować zasadę działania klatki, jako przynętę wykorzystywaliśmy świeże mięso, nie wszystkie próby się powiodły gdyż nigdy wcześniej nie mieliśmy żadnego doświadczenia z łapaniem dzikich kotów ale zastawialiśmy pułapkę aż do skutku)
  • dowoziliśmy koty do lecznicy w sąsiednim mieście
  • po zabiegu opiekowaliśmy się kotami w miejscu ich bytowania przez okres kilku dni  ( dokarmianie i obserwacja)

Nie ukrywam, że wszystko kosztowało nas sporo czasu i wysiłku. Jednak satysfakcja, z tego że nam się udało była wspaniałą nagrodą! Los tych zwierząt, z którymi spotykaliśmy się przez kilka miesięcy, był nam bliski niemal tak samo jak losy naszych kociaków. Dlatego nie mogę wykluczyć, że jeszcze kiedyś wrócimy by zobaczyć jak sobie radzą nasi futrzaści przyjaciele.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.