wyjazd z kotem, podróże z kotem, Zakopane, Tatry

Zakopane – jak pogodziliśmy pracę i wyjazd z kotem?

Ledwo wróciliśmy z Mazur i kociaki zdążyły troszkę pobyć w domu, a już czekał nas kolejny wyjazd! Życie i podróże z kotkami powoli stały się dla nas normalnością. Jednak tym razem czekało nas nieco większe wyzwanie. wyjazd z kotem

Do Zakopanego nie jechaliśmy w celach wypoczynkowych, ale po to by pomalować dom rodzinie… A więc kicie musiały poradzić sobie z wielogodzinną podróżą, pobytem w nowym miejscu, w którym w dodatku odbywał się remont i oczywiście z góry było wiadomo, że skoro mamy zajmować się malowaniem, nie będziemy mogli poświęcić im zbyt dużo czasu.

Przyznam się szczerze, że na prawdę nieco obawiałam się jak nasze pręgowane to zniosą. Jednak one po raz kolejny udowodniły, że potrafią sobie bardzo dobrze radzić. Uświadomiłam sobie właśnie, że wszystkie nasze wspólnie spędzone dni, zabawy, wycieczki, spacery, wszystkie zdobyte razem doświadczenia wzmacniały w naszych kotach pewność siebie i zaufanie do nas. I to było wspaniałe uczucie.

Najbardziej jestem dumna z tego, jak dobrze radzą sobie podczas podróży autem! Wspaniale jest po prostu zapakować kociaki do samochodu i ruszyć w podróż, nie martwiąc się tym, że zwierzęta są zestresowane, niespokojne lub ciągle miałczą. Dlatego bardzo polecam oswajanie swoich zwierzaków, z autem lub innym środkiem lokomocji, którym często podróżujecie. (zobacz wpis „kot w aucie”)

Jak poradziliśmy sobie z nowymi wyzwaniami?

Poradziliśmy sobie naprawdę dobrze! Kotki zniosły podróż bez problemów. Zakapi była nawet w stanie spałaszować swój posiłek na parkingu przy autostradzie, nie przejmując się nieznanym miejscem i przejeżdżającymi autami. Kicia nie lubi parkingów na odkrytym terenie, pełnym aut i obcych ludzi. To jest „ cena jaką płacimy” za przygarnięcie dorosłej dzikuski. Rozumiemy, że nigdy nie będzie tak pewna siebie w kontaktach z ludźmi jak jej córka.

Dotarliśmy na miejsce późnym wieczorem i tradycyjnie nasze kicie niezwłocznie zajęły się buszowaniem po domu. Bez wątpienia poznały miejsce, w którym już były z nami zimą, a szczególnie te drewniane schody, po których tak lubiły się ganiać.

Od razu dostosowaliśmy nasz pokoik do potrzeb kotów. Ułożyliśmy ich wyjazdowe legowiska na parapecie ponieważ wiemy, że lubią zwykle spać przy oknie, poustawialiśmy krzesła, by bez problemu mogły wskakiwać na parapet, znaleźliśmy miejsce na nasz turystyczny drapak i  ustawiliśmy kuwety w spokojnym miejscu w korytarzyku.

WYJAZD Z KOTEM

wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem
wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem
wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem

Spacery

Ustaliliśmy sobie rytm dnia, który oczywiście uwzględniał potrzeby pręgowanych jak i nasze zajęcia. Obeszliśmy pobliskie miejsca i znaleźliśmy bezpieczną i spokojną łączkę, która nadawała się na spacery z kotami. Zdecydowaliśmy, że skoro przejechały z nami taki kawał drogi, to należy im się coś więcej od życia. A tym bonusem nie mogło być nic innego, jak tylko spacery, które tak kochają.

Codziennie spędzały cztery godziny na zewnątrz i żeby ogarnąć się czasowo wstawaliśmy o 6.00 rano i ruszaliśmy na łączkę. Po skończonej pracy, w zależności od pogody i możliwości wybieraliśmy się na popołudniowy spacer w jakieś bardziej oddalone miejsce. Czasem do lasu, nad górski strumień, innym razem na wycieczkę po Bahledzkim Wierchu albo na naszą ulubioną łączkę na Antałówce, z cudownym widokiem na Tatry.

Na łące pręgowane dostawały maksymalną ilość swobody i znów mogły sobie chodzić na luźno puszczonej smyczy. Uwielbiają takie wyjścia, a my doceniamy to, że są spokojne i nie odchodzą od nas za daleko. Dzięki temu możemy im czasami pozwolić na taki komfort.

Trudności

Oczywiście bez nich się nie obyło… Największym bodźcem negatywnym dla większości kotów, w tym naszych, jest ograniczenie przestrzeni. I temu musieliśmy stawić czoła. W naszym mieszkaniu mają dostęp do wszystkich pomieszczeń, a kiedy czasem trzeba zamknąć drzwi do jakiegoś pokoju są bardzo niezadowolone.

Tutaj musiały spędzać większość dnia w niewielkiej, wydzielonej części domu. Na szczęście z pomocą przyszłą nam siatka! Przemek majsterkowicz zabezpieczył duży balkon, który w całości oddaliśmy do dyspozycji pręgowanym. I to wystarczyło by je udobruchać 🙂 Tym bardziej, że w ogrodzie mnóstwo było ptaszków a od czasu do czasu nawet wiewiórki spacerowały po drzewach!

Trudnością był również remont, ale to raczej dla nas niż dla kotów. Kiedy pozwalaliśmy im pochodzić po domu, trzeba było uważać by nie zjadły lub nie polizały czegoś, co mogłoby im zaszkodzić. Wynoszeniem mebli, przestawianiem, folią i kurzem, nie przejmowały się wcale. Rozczuliło mnie to, że kiedy my malowaliśmy one baraszkowały w korytarzu. Potem zasnęły między stosem wyniesionych z pokoi mebli. Piętro wyżej miały swój pokoik, legowiska i drapak oraz wygodne fotele i kanapę w salonie, jednak one wolały być blisko nas 🙂

wyjazd z kotem

wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem, w góry z kotem, podróż z kotem wakacje z kotem,
wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem
wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem

Emocje  wyjazd z kotem

Chcemy, żeby nasze zwierzęta przeżyły swoje życie ciekawie, by miały jak najwięcej kontaktu z naturą i by każda podróż stwarzała im szansę na doświadczenie pozytywnych emocji. I chociaż nasze dotychczasowe wyjazdy z futrzakami wiązały się z pracą, to jednak zawsze dbamy o ich potrzeby i dobre samopoczucie. Również tym razem w Zakopanem było sporo emocji!

Ileż to nowych zapachów unosiło się zewsząd, ile podekscytowania wzbudzały spotkania z owieczkami! Zaprzyjaźniliśmy się nawet z bacą, który codziennie interesował się naszymi kiciami i dbał o to, by jego psy pasterskie nie stanowiły dla nich zagrożenia. Była wycieczka po lesie, cudowne podgórskie łąki i przekraczanie górskiego strumienia, z którym pręgowane poradziły sobie bez problemów.

Wyjazdy z kotkami wiele nas nauczyły. Przekonaliśmy się, że wcale nie muszą być przeszkodą w podróży i że można z nimi fajnie spędzać czas na łonie przyrody. Czuję, że również te wspólne wyjazdy sprawiły, że nasze kicie nawiązały z nami wyjątkowo silne więzi, oparte na przyjaźni i zaufaniu. Jestem też przekonana, że wszystkie zdobyte doświadczenia i pokonane trudności pomogą nam radzić sobie podczas kolejnych podróży.

Tymczasem teraz zapowiada się dłuższy pobyt w domu. Jednak przekornie marzy mi się chociaż krótki wyjazd na wypoczynek. Chciałabym byśmy mogli pobyć przez kilka dni w otoczeniu przyrody i mieć czas tylko i wyłącznie dla siebie i naszych kociaków. Zobaczymy co z tego wyniknie…

wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem
wyjazd z kotem, podróże z kotem, urlop z kotem, podróż z kotem, szczęśliwy kot, jak podróżować z kotem, wakacje z kotem

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.