Nie zapominaj o „tu i teraz”

Sięgam po kubek z herbatą i siadam w starym fotelu, by ogrzać się trochę przy kominku. Mocno się ochłodziło. Patrzę jak gałęziami drzew za oknem porusza wiatr i jak goni chmury po niebie. Czasami nawet pojawia się słońce, chociaż byłam pewna, że będzie dziś lał deszcz. Herbata z cytryną i ciepło ognia tak przyjemnie rozgrzewają ciało. Wczoraj niemiłosiernie przewiało nas na kajaku i bolą mnie wszystkie mięśnie.

No cóż, mazurskie klimaty… Przecież to nie tylko sielankowy zachód słońca nad jeziorem, to także zimne, wilgotne wieczory i ranki w leśnym cieniu pod drzewami. Jednak codziennie po śniadaniu zabieram „pręgowane” i wychodzimy na spacer, do lasu albo na łąkę. I niemal każdego dnia zauważam nowe oznaki wiosny. Najpierw cieszyły nieśmiałe, zielone pączki, potem pierwsze listki. Teraz zachwycają zawilce i przylaszczki na leśnych skarpach, no i cytrynowe motyle, które tak zawzięcie goni nasza Zakapisia.

Dlatego właśnie teraz chcę wam opowiedzieć o moim małym sekrecie. Jego moc, ze zdwojoną siłą,  uświadomiłam sobie niedawno. Kiedy po kilku latach ciągłych wyrzeczeń w imię realizacji naszych celów poczułam się bardzo zmęczona i kiedy stanęłam twarzą w twarz z nieuleczalną chorobą bliskiej mi osoby. Zastanawiałam się wielokrotnie skąd brać siły by wierzyć, że można żyć zgodnie ze swoimi zasadami i jednocześnie starać się dać innym coś od siebie? Przecież szczęścia nie można ciągle odkładać na później, prawda?

Przypomniałam sobie chwile z naszych podróży, które najbardziej utkwiły mi w pamięci. Było to niebo pełne gwiazd na pustkowiach Boliwii i odgłos wody bulgoczącej w kociołku na wieczorną herbatę i szum wiatru w Patagonii, pedałowanie przez gorącą pustynię w Peru i wiele innych, podobnych obrazów. Podczas naszej rowerowej wyprawy żyliśmy z bardzo oszczędnym budżetem a jednak ten czas wspominamy jako najwspanialsze chwile w życiu.

 

tu i teraz, ciesz się chwilą

I wtedy dotarło do mnie, że sekret krył się w dostrzeganiu fajnych momentów, które zdarzały się każdego dnia. W radości z bycia w otoczeniu natury, w dostrzeganiu drobnych rzeczy, umiejętności zatrzymania się na chwilę i doceniania „tu i teraz”. Uświadomiłam sobie, że przecież nieraz czytałam o tym wszystkim, jednak dopiero wtedy poczułam na prawdę, o co chodzi! Wierzę, że właśnie to jest sekret radości życia. W dodatku mam szczęście, bo jak mi się wydaje, maleńki zadatek tej cennej umiejętności został mi dany, jak gdyby naturalnie.

Od zawsze potrafiłam dostrzegać piękno przyrody i kochać naturę, cieszyć się zapachem wiosennego deszczu i słońcem. Ale świadome wyłapywanie tych chwil i czerpanie z nich energii to coś, co daje znacznie większą moc! Możesz to nazwać praktyką slow life, mindfulness czy celebracją życia bo w zasadzie wszystko sprowadza się do jednej bardzo ważnej rzeczy – świadomości obecnej chwili.

A co jeśli nie masz czasu i siły, jeśli nie potrafisz znaleźć  drobnych, pozytywnych momentów zdarzających się  każdego dnia w twoim życiu? Moim zdaniem wiosna to idealna pora by się tego nauczyć! Zacznij od przyglądania się wiosennej, budzącej się do życia przyrodzie. Jest tak piękna, że trudno jej nie zauważyć. A kiedy już dostrzeżesz, przyjrzyj się dokładniej, skup uwagę na tym, co cię zachwyciło, zwolnij, pomyśl jak dobrze, że możesz oglądać te podarunki natury i ciesz się chwilą 🙂 Życie jest zbyt krótkie by marnować taką okazję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.