podróże z kotem, kot w podróży, kot w domu, podróżowanie z kotem, opieka nad kotem

Życie wywrócone do góry nogami!

Myślę, że pora znowu się odezwać po dłuższy milczeniu. Niestety ( a może właśnie wcale nie…) ten wpis znowu będzie dotyczył kociaków! Jednak będzie też o nas i naszych staraniach by ułożyć życie z nowymi, kocimi członkami rodziny.

Jesienią udało nam się znaleźć domki dla trójki naszych kociątek. Dwie małe kociczki zamieszkały wspólnie w Zakopanem a kocurek znalazł swoją kochającą rodzinkę i troskliwą kocią opiekunkę w Kaliszu. Bardzo nam było trudno się z nimi rozstawać ale wreszcie uporaliśmy się ze wszystkim i emocje nieco opadły. Przyszedł czas powrotu do rzeczywistości, w której przez najbliższe lata będą nam towarzyszyć dwie pręgowane istoty.

Od kilku osób usłyszeliśmy ostatnio, że jesteśmy dobrymi ludźmi ponieważ uratowaliśmy od śmierci pięć kocich istnień. Jednak my wcale nie czuliśmy się jak bohaterowie. Wręcz przeciwnie  – mieliśmy wiele wątpliwości czy jesteśmy w stanie dać kotkom dobre życie .Wszyscy, którzy nas znają wiedzą, że kochamy przyrodę i zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Być może dlatego od samego początku byliśmy świadomi, że wbrew obiegowym opiniom, „pełna miska i ciepły kąt” nie wystarczą by kot mógł prowadzić życie, które zaspokaja jego gatunkowe potrzeby. Przeżyliśmy wiele rozterek, zastanawiając się czy zwierzę, nie żyjące w swoim naturalnym środowisku może w ogóle wieść szczęśliwą egzystencję i na czym ona polega?

Żeby to zrozumieć trzeba na chwilę spojrzeć na świat oczami kota. Ten terytorialny drapieżnik, ma silny instynkt łowcy. W naturze ekscytuje się polowaniem, skradaniem i chwytaniem ofiary oraz przemierzaniem swojego terenu. Za pomocą węchu odczytuje znaki pozostawione przez inne zwierzęta, zupełnie tak jak my czytamy newsy w necie 🙂 Los kota w naszej współczesnej rzeczywistości jest często smutny. Zwierzę to, mimo że posiada geny rodzimego żbika, nie jest w stanie funkcjonować bez pomocy człowieka w północnoeuropejskim klimacie. Kot wywodzi się bowiem z rejonów półpustynnych. Natomiast koty żyjące w mieszkaniu z całą pewnością potrzebują znacznie więcej niż tylko jedzenia i dachu nad głową! Czasami trzeba swoje życie wywrócić niemalże do góry nogami. Pewnie nie trudno się domyśleć, że my oczywiście podjęliśmy to wyzwanie!

 

podróże z kotem, kot w podróży, kot w domu, opieka nad kotem
Kicia Żbikunia

Przede wszystkim miłość

Bez wątpienia, zwierzęta czują, że są kochane! Miłość, wrażliwość i empatia codziennie pomaga nam zrobić wszystko, co możliwe by ich życie z nami było jak najlepsze. Dodaje cierpliwości i wyznacza właściwe proporcje. Dzięki temu nigdy nie mamy wątpliwości, że dobrostan naszych kotek jest ważniejszy niż podrapana tapicerka czy doniczki z kwiatami, które zastąpiła kocia trawa.

Pokochaliśmy te istoty bezwarunkowo. Dlatego, w ciągu kilku miesięcy, siedząc przy internecie i odwiedzając grupy edukacyjne zdobywaliśmy wiedzę o życiu, zwyczajach, diecie i zachowaniu kotów. Nie chcieliśmy żeby nasze zwierzaki stały się znudzonymi, przekarmionymi i tępo patrzącymi w dal kanapowcami. Regularnie zaczęły więc do nas przychodzić paczki ze zdrową wysokomięsną karmą i coraz to nowymi elementami kociej wyprawki. Z początku sporym wyzwaniem było karmienie kotów surowym mięsem. Od kilku lat jesteśmy wegetarianami zatem porcjowanie, krojenie i suszenie mięsa oraz podrobów to prawdziwy dowód, poświęcenia z naszej strony.

Nauczyliśmy kotki chodzenia na smyczy a codzienne wspólne spacery stały się obowiązkowym punktem dnia.  Od czasu do czasu wybieramy się na wycieczki po lesie. Przyzwyczajamy je cierpliwie do jazdy samochodem byśmy wspólnie mogli podróżować nawet na dalszych trasach. W naszym małym mieszkanku pojawiły się drapaki, półki i legowiska. Wszystko po to żeby koty mogły funkcjonować na kilku poziomach, podobnie jak w naturze. Zaroiło się nagle od kocich zabawek – kupnych i własnoręcznie wykonanych. Codzienne zabawy wymagały nowej organizacji czasu.

Do ciasnej łazienki wprowadziły się dwie kuwety a w salonie wciąż zmieniają się dekoracje – kartonowe domki, tunele, namioty dla kotów, parasol przykryty kocem, który udaje szałas, papierowe torby itd itp.  Z dnia na dzień zwierzęta stawały się członkami rodziny. Niepostrzeżenie wkradły się w nasze serca i nagle zdaliśmy sobie sprawę, że są obecne w naszych codziennych planach a ich dobro zaczęło być dla nas priorytetem. W zamian dostaliśmy zaufanie naszych kocich przyjaciół i, od czasu do czasu, kilka chwil zadowolenia, wyrażanego jednym z najbardziej kojących dla ludzkiego ucha dźwięków- kocim mruczeniem 🙂

W zeszłym miesiącu, kiedy musieliśmy korzystać z pomocy weterynarza zrozumiałam jak ważne miejsce obie kotki zajęły przez te kilka miesięcy w naszym życiu.  Pamiętam chwilę, kiedy przytrzymywaliśmy przestraszoną, leżącą na stole Kicię by lekarz mógł wykonać USG. Spojrzałam wtedy na Przemka, który przytrzymywał jej łapki, mówił do niej cicho i kilka razy ucałował jej futrzasty łepek. Wtedy zrozumiałam, że nigdy nie oddamy ani jej, ani Zakapiorki i że pozostaje nam planować życie tak, byśmy mogli realizować swoje marzenia razem z nimi.

Wciąż jednak bez odpowiedzi pozostawało bardzo ważne pytanie – czy nasze zamiłowanie do outdooru i aktywnego spędzania czasu da się pogodzić ze szczęśliwym i bezpiecznym życiem kota? Z natury staramy się być optymistycznie nastawieni do życia, dlatego postanowiliśmy wierzyć, że jest to możliwe. Oboje wiedzieliśmy, że o tym, czy zwierzaki podzielą naszą pasję i czy uda się przystosować je do naszego stylu życia przekonamy się już wkrótce. 

I na pewno opowiemy co z tego wszystkiego wynikło 🙂

podróże z kotem, kot w podróży, kot w mieszkaniu, życie z kotem
Zakapi zwana też Miułmiułkiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.