Zapach kociej sierści

Czasem jest tak, że choćbyśmy nie wiem jak się starali zmierzać prosto do celu i realizować swoje zamierzenia, to w życiu zdarzają się rzeczy nieplanowane, które potrafią przewrócić wszystko do góry nogami… Przynajmniej nam się zdarzają!

Tak też było tego lata. Nic nie zapowiadało zmian, które miały zamieszać w naszej i tak niezbyt ustabilizowanej egzystencji. Pracowaliśmy od wiosny w małej miejscowości na Mazurach i zarabialiśmy na sprzęt filmowy, który był konieczny do dalszego rozwijania firmy. Wiosna była piękna i upalna, kwitły leśne kwiaty a ptaki i żaby nad jeziorem dawały codzienne koncerty. I wtedy pojawiła się ona!

Miała kosmate, matowe futerko, w którym siedziały kleszcze i była tak chuda, że kiedy leżała na ziemi wyglądała jak rozciągnięte  futrzane trofeum z wypchaną głową. Pręgi i cętki na jej sierści zdradzały, że miała w sobie jakieś geny żbika. Oczy za to miała piękne, zielone, w których ciekawość na widok człowieka mieszała się ze strachem.

To nie była miłość od pierwszego spotkania. Kotka była dzika, a my kochamy zwierzęta w ich naturalnym środowisku i zdecydowanie nie chcieliśmy mieć żadnych w domu. Najwyraźniej jednak los miał w nosie nasze poglądy 🙂

Po raz pierwszy drgnęły nam serca kiedy zobaczyliśmy, że kotka przegrywa w starciu z innymi kotami. Kiedy tylko pojawiła się jakaś szansa na jedzenie, ona zawsze była na końcu. Przeganiały ją bo była drobna i niewyrośnięta. Zostawialiśmy więc czasem jakiś kąsek dla niej przed domem, a kiedy już przyszła, pilnowaliśmy, żeby mogła się najeść. I to była pierwsza niewinna iskra, która rozpaliła płomień!

Kicia co kilka dni przychodziła jeść. Aż po kilku tygodniach wzięła jedzenie z ręki i pozwoliła dotknąć swojego szarego futerka. I tak chcąc, nie chcąc oswoiliśmy dziką kotkę… A skoro pozwalała się dotknąć to powyciągaliśmy kleszcze by jej trochę ulżyć i nauczyliśmy, żeby nie gryzła palców przy jedzeniu. Trudno opisać, co wyrażały jej oczy kiedy starą szczoteczką do zębów wyczesałam jej chudy koci grzbiet.

Płomień w sercach zaczął się rozpalać na dobre pod koniec czerwca. Kicia przyszła na taras i kiedy ją pogłaskałam po raz pierwszy zaczęła mruczeć. Wtedy Przemek wziął ją na kolana i odkrył smutną prawdę – niestety nie przytyła po naszym dokarmianiu tak jak przypuszczaliśmy, ona jest w ciąży! Byliśmy przygnębieni – przecież nie będziemy tu wiecznie a tę młodziutką koteczkę bez naszej pomocy czekała na prawdę ciężka walka o przetrwanie. Miejscowość była zamieszkana tylko w sezonie letnim i przetrwanie zimy było dla tutejszych kotów ogromnym wyzwaniem.

 

kot, tandem stories, przyjaźń, zwierzęta, koty
Kicia kocha las dlatego staramy się znaleźć czas na wspólne spacery.

Kotki urodziły się 24 czerwca w stercie drewna nieopodal domu. Następnego dnia kicia przyszła do mnie szukać pomocy. Źrenice miała wielkie, jak po środkach pobudzających, drżała ze strachu, miałczała i miała zapadłe boki. Od razu wiedziałam co się stało. Dałam jej jeść, uspokoiłam głaskaniem i obiecałam, że jej pomogę, że razem damy radę. Patrzyła na mnie takim wzrokiem, że nagle poczułam dreszcz na plecach. Wiem, że kot nie może rozumieć ludzkich słów ale jej oczy wyraźnie mówiły coś innego…

Wbrew zdrowemu rozsądkowi zabraliśmy do domu całą kocią rodzinkę. Kicię i jej cztery cudowne szkraby niemal natychmiast pokochaliśmy. A ponieważ czujemy, że czasem głos serca jest ważniejszy niż przysłowiowy „zdrowy rozsądek”, codziennie wkładaliśmy mnóstwo poświęcenia aby maluchy mogły bezpiecznie i szczęśliwie dorastać. Daliśmy z siebie wszystko a w zamian podarowały nam niekończący się spektakl kocich zabaw i figli oraz chwile relaksu z całą mruczącą piątką. I dodatkowo coś specjalnie dla mnie – ekscytujący zapach kociego futerka, który absolutnie uwielbiam!

 

kotek w domu, kocięta, adopcja kotka
Kiedy kicie śpią brzuszkiem do góry, możesz być pewien, że czują się w twoim domu bezpiecznie

Teraz więc układamy nasze życie tak, by kicia była z nami szczęśliwa. Wiemy, że dla niej szczęście to nie tylko spokojny, bezpieczny dom i pełna micha ale też zapach lasu, trawa pod łapami i chropowata kora drzewa. Postaramy się dać jej jak najwięcej w zamian za wolność, którą musiała poświęcić na zawsze… Liczymy też na odrobinę szczęścia od losu by znaleźć kochające domki dla trójki naszych kociaków, które musimy oddać. Bardzo chciałabym dotrzymać obietnicy, żeby dać kici i jej kotkom dobre, bezpieczne życie.

Trzymajcie kciuki za nasze maluchy!

kocięta, kotki w domu, adopcja kotka, kotki do adopcji, kocięta, przygarnąć kotka, oswojenie kotków
Yoda i Miśka
kocięta, kotki w domu, adopcja kotka, kotki do adopcji, kocięta, przygarnąć kotka, oswojenie kotków
Zakapiorka
kocięta, kotki w domu, adopcja kotka, kotki do adopcji, kocięta, przygarnąć kotka, oswojenie kotków
Pusia
kocięta, kotki w domu, adopcja kotka, kotki do adopcji, kocięta, przygarnąć kotka, oswojenie kotków
Misia

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.