Vientian, Kambodża, Azja

Vientiane

Do Vientianu przyjechaliśmy lokalnym autobusem za 30000 KIP na osobe. Nie zdecydowaliśmy się na transport  oferowany przez biura dla bialasow za ok.80000 bo jest nieciekawy i nie ma tego lokalnego kolorytu. Oczywiscie podroz lokalnym trwa dluzej ale przynajmniej wiadomo, ze jedzie sie autobusem jak troche popodrzuca a nie turystycznym autokarem, w ktorym jest tak miekko, ze czujesz sie jak na łajbie i tylko choroby morskiej się dostaje 🙂 Hotel znaleźlisimy za 80000 KIP – wiadomo znowu syndrom stolicy czyli gorzej a drożej. Po zakwaterowaniu się, przekąsilismy co nieco i poszlismy ba bazar.

Po południu natomiast wybraliśmy się na zwiedzanie miasta, choc wlasciwie Vientian nie oferuje turyscie zadnych specjalnych atrakcji. Poszliśmy zobaczyć Łuk Triumfalny, wzniesiony z okazji uwolnienia kraju od panowania Francuzów.  Jak na ironię stanowi on replikę francuskiego oryginału z Paryża! Mozna wejsc do gory i obserwowac panorame miasta za 3000 od osoby. Mimo straszliwego upału połączonego z duza wilgotnoscia powietrza pomaszerowalismy również do Stupy w Vientianie, ktora stanowi symbol religijny kraju. Cala jest w zlotym kolorze i o dziwo można było wejść do środka nawet w spodenkach czy z odkrytymi ramionami. Najpierw jednak należało oczywiscie uiścić oplatę w wysokosci 5000 KIP od osoby. obydwa miejsca stanowiły przyjemny cel na spacer, jednakże upalne powietrze wyssało z nas resztki energii. 

Znacznie przyjemniej zrobiło się pod wieczór, gdy temperatura nieco spadła. Wybralismy się na promenadę nad Mekongiem. Rzeka o tej porze roku była tylko niewielką rzeczką, w wielkim korycie. Wzdluz promenady ciagną sie knajpki na otwartym powietrzu, w ktorych można smacznie zjesc za przyzwoitą cenę, w przeciwienstwie do restauracji w centrum. Jedzac posilek mozna obserwowac drugi brzeg rzeki, gdzie rozciaga sie juz terytorium tajskie. Podczas kolacji zdecydowalismy, ze nastepnego dnia pojedziemy juz do Tajlandi, przez Most Przyjazni. Woleliśmy jeszcze skorzystać z kilku dni relaksu nad morzem przed powrotem do kraju zamiast włóczyć się w upale po mieście. Zawsze najbardziej ceniliśmy czas spędzony na łonie natury i teraz też czuliśmy, że właśnie tego było nam trzeba.

Vientian, Kambodża, Azja
Vientian, Kambodża, Azja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.