Azja, podróże, Indie, kolkata, Kalkuta

Droga do domu…

Bangkok i wizyta w akwarium

Nasza podróż nieubłagalnie zbliżała się do końca. Droga z Phang Nga  do Bangkoku trwala 12 godzin – taka jest niestety cena za tansze, lokalne autokary. Bilet kosztowal 442 BHT na osobe. 
No wiec znowu zakwaterowaliśmy się tym samym hoteliku, zjedliśmy michy muesli z jogurtem i owocami i poszliśmy na duuuuuzy shopping 🙂 Zastanawialiśmy się jak to wszystko zabierzemy do samolotu.

Wybralismy sie jeszcze na ostatnie zwiedzanie do akwarium (najwieksze w Azji poludniowo-wschodniej) z inicjatywy Przemka. Zastanawiam sie czy bardziej go ryby interesowaly czy budowa akwarium i 14 cm grubosci szyby:) Za wstep trzeba slono zaplacic ale nie zalujemy. Mozna z bardzo bliska obejrzec rekiny, plaszczki, pingwiny i mnostwo innych morskich stworzen. Oczywiscie naszym zdaniem akwaria sa o wiele za male do takiej ilosci ryb, ale tutaj sie takimi drobiazgami nikt nie przejmuje. Najwieksze wrazenie robi spacer w tunelu ze szkla, gdzie nad glowa plywaja rekiny i plaszczki. Kto nie lubi nurkowac moze tutaj zobaczyc namiastke rafy koralowej. W kompleksie sa rowniez takie dziwactwa jak akwaria w samochodzie czyli auto wypelnione woda, pralka-akwarium, lodowka, kuchenka mikrofalowa …
Wstep do akwarium kosztuje 850 Batow za osobe.
Najtanszy dojazd to lodz za 13 batow oraz Sky train.

Dostaliśmy tez wiadomosc z ostatniej chwili: Paczka wyslana 29 grudnia z Kolkaty wreszcie dotarla do celu. Trwalo to ponad dwa miesiace i wyglada na to, ze dotarla w calosci. Teraz pora już tylko na nas 🙂

Kolkata

Po wielu perypetiach z Liniami Biman Bangladesz, które odwołały lot z Bangkoku, po przesiadce i koczowaniu na lotnisku w Dhace w końcu dotarliśmy znowu do starych, dobrych, smierdzacych i brudnych Indii :). Mimo calej świadomosci czego sie tu powinniśmy  spodziewac, kontrasty pomiędzy Tajlandia a Indiami znów nas zadziwiły. Oczywiscie juz w mniejszym stopniu niz za pierwszym razem ale jednak … Znow spaliśmy w obskurnym hotelu, przechadzaliśmy sie ulicami wygladajacymi jak po wojnie, pomiedzy zebrakami a w powietrzu unosił sie charakterystyczny zapaszek jak u nas w Polsce na wysypisku smieci. Ludzie charkali i pluli niemal na nogi przechodniow, narozniki scian na klatkach schodowych były cale zaplute, ale często się uśmiechają i chętnie pogawędzą. Wierzcie lub nie ale milo było znowu wrocic 🙂 Obok naszego hotelu była mala gorka smieci i w drodze do kafejki mielismy tam widowiskowy popis polowania w wykonaniu wron i dużych ptakow drapieznych, chyba myszołowów.

Pogoda jest tez nieco mniej meczaca niz w Bangkoku ale oczywiscie zeby nie bylo za dobrze meczy za to ten upierdliwy ruch uliczny i znany nam juz ciagly odglos klaksonow oraz wszedobylski kurz. Na Suddar Street dotarlismy okolo polnocy.  Nasz upatrzony hotel „maria” niestety znowu był zajety wiec trzeba bylo zakwaterowac sie w zwyczajnej hinduskiej norze za 350 rupii z lazienka. Na dzien dobry Przemek zamordowal 4 olbrzymie, obrzydliwe karaluchy, ktorych korpusy do rana zjadly mrówki. A w Tajlandii by je pieknie upiekli w glebokim tluszczu i jeszcze zarobili 🙂

Kurs euro to 64 rupie=1 euro a 1dolar=48 rupii czyli wiecej o 4 rupie niz w grudniu ub roku. 

Kolkata, Indie, podróżowanie po Indiach
Kalkuta, Indie, Azja, podróżowanie po Indiach
Kalkuta, Indie, Kolkata
W domu…

Warszawa przywitała nas szara i chłodna. Na lotnisku panował taki spokój, cisza niemalże leniwa atmosfera i … usłyszeliśmy dobiegający zewsząd dziwnie znajomy język. Nagle rozumieliśmy wszystkie ogłoszenia i napisy reklamowe! No tak, to jesteśmy już prawie w domu, jeszcze tylko trzeba dojechać do Bydgoszczy. Czy to możliwe, że od pożegnania z Polską minęło już pięć miesięcy?

Jesteśmy trochę zmęczeni, trochę schudliśmy ( Doruś mniej a ja sporo) ale przecież to nieważne bo odczuwamy ogromną satysfakcję! Ta podróż to niezwykłe doświadczenie. Przeżyliśmy cudowne chwile, choć zdarzały się też trudne momenty. Zobaczyliśmy wiele wspaniałych miejsc, spotkaliśmy przyjaznych ludzi a byli też i mniej życzliwi 🙂 i nauczyliśmy się sporo pożytecznych rzeczy. Przywieźliśmy ze sobą kilka drobnych pamiątek, tysiące zdjęć, mnóstwo wspomnień i postanowienie, że zawsze będziemy starać się walczyć o swoje marzenia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.