Bangkok – Khao San Road

Z Vientianu wyjechalismy autobusem do miasta w Tajlandii o nazwie Oudonthany. Granicę przekroczyliśmy przez Most Przyjaźni, na ktorym kupilismy wizy. Oficer imigracyjny oczywiscie zażądał od nas biletu powrotnego. Nauczeni doświadczeniem dzień wcześniej go wydrukowaliśmy w kafejce w Vientianie. Bez tego papierka nie byloby szans wjechać do Tajlandii a pozostali pasażerowie autobusu byliby z pewnością troszkę poirytowani:) Co gorsza nie byłoby również możliwości powrotu do Laosu gdyż wcześniej wbito nam do paszportow pieczątkę kończacą ważność naszych wiz. Trzeba by kupować nowa wize do Laosu, drukowac gdzieś bilet i znowu wracać do przejścia granicznego! Na szczęście mieliśmy wszystkie niezbędne dokumenty w komplecie. Pan oficer w pieknym, nienagannym mundurze byl bardzo skrupulatny( zaczal od pobrania pieniedzy czyli 1000BAT od osoby), notowal, kserowal, przybijal pieczatki, wpisywal do komputera i zeszytu, wielkiej ksiegi, porządkował papiery, zszywał zdjęcia, dokumenty i wszystko co sie dało. Pod koniec procedury uzbierał sie niezly plik papierow i dopiero wtedy łaskawie wbił nam do paszportów pieczątke zezwlającą nam na pobyt w Królestwie Tajlandii przez 15 dni. Dobrze, ze tylko my musieliśmy zalatwiac wizy na granicy. Cala procedura trwała ok. 30 min a byliśmy jedynymi klientami tego pana i nie musielismy czekac w kolejce. Strach pomyśleć ile trwałaby odprawa, gdyby wszyscy pasażerowie byli zobowiązani do kupienia wiż!

Z Oudonthany wyjechalismy autobusem do Bangkoku ok 11.30 Po dluuuuuuuugiej podrozy dotarlismy wreszcie do stolicy okolo 23.00 Poniewaz jestesmy sknery i szkoda nam bylo pieniedzy na taksowke poszlismy na autobus wczesniej zapytawszy w informacji skąd i jakiego numeru mamy szukać. Dla zainteresowanych jest to nr 3. Oczywiscie jesli chodzi o dojazd z polnocnego dworca autobusowego na Khao San Road. W informacj powiedziano nam, ze bilet kupimy w autobuise (przynajmniej tak zrozumielismy jego angielszczyzne). Wsiadamy wiec do autobusu, ruszamy a tu nikt sie nie kwapi by nam sprzedac bilet a my sie nie kwapimy by go kupic. Byla tam jakas kobieta, ktora na kazdym przystanku cos notowala w swoim wielkim notesie ale biletow nie sprzedawala. Zapytalem ja nawet gdzie mam wysiasc a ona oznajmila, ze mi pokaze wlasciwy przystanek. No i pokazala a my zajechalismy za darmo zamiast placic 200Bht tzn. tyle zadal od nas taksowkarz. I nawet jeszcze zdazylismy do naszej ulubionej taniej jadlodajni na ulicy . na kurczaka w sosie slodko kwasnym. Bangkok po raz trzeci. To miasto ma jedank swoje plusy: hotele i restauracje otwarte do pozna w nocy i oczywiscie najtansza, bardzo pyszna porcja musli z yogurtem i owocami. Pychotka!!!
Zdecydowaliśmy, że naszą destynacją na bilet na plaży będzie wyspa Phi Phi. Bilet na Koh Phi Phi wykuplismy w tańszym biurze turystycznym specjalizujacym sie głównie w transporcie i przewozach, resztę pobytu jak zwykle chcieliśmy zorganizować sobie samodzielnie. Zaplacilismy 1400 Bht za dwie osoby ( cena za autokar plus prom). Wyjechalismy okolo 18.00 i podroz trwala cala noc.

Ceny:

autobus Vientian – Oudonthany: 22000Kip

autobusOudonthany – Bangkok: 320 Bat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.