Ninh Binh, Wietnam, Azja, podróżowanie po Wietnamie, podróżowanie po Azji

Halong Bay na ryżowych polach

Autokar sypialny sprawdził sie czesciowo. Wprawdzie nie najwygodniej sie w nim spi, bo troche rzuca na wyboistych drogach i jest dostosowany do wzrostu lokalnych, wiec jak ktos jest wyzszego wzrostu to moze byc troche przyciasno. Jednak taka podroz w porownaniu do nocy spędzonej w publicznym autobusie na siedzeniu to prawdziwy luksus. Do miasta Ninh Binh dotarlismy ok. 4.30. Niestety… bo tutejsze hotele otwiera sie dopiero ok.7.00. Trzeba wiec bylo czekac do ich otwarcia na ulicy.  Nie pozwolono nam skorzystac również z jakiejs lokalnej knajpki przydroznej . Widac tylko dla tubylcow przeznaczona 🙁 Pozniej Przemek zrobil „rajd” po hotelach ale po raz kolejny okazalo sie, ze prawie wszystkie sa pelne i najtanszy pokoj jaki udalo nam sie znalezc kosztowal 12$. Od razu po zakwaterowaniu i zjedzeniu sniadania wypozyczylismy skuter i ruszylismy na objazd okolicznych atrakcji. Najpierw udalismy sie na splyw lodziami rzeka wsrod wapiennych wzgorz rozrzuconych na okolicznych polach. Okolica ta zwana jest Halong Bay na ryzowych polach. Byly dwie wioslarki w naszej lodzi ale dosyc wiekowe wiec ja tez wziąłem sie za wioslowanie, bo inaczej splyw trwalby pol dnia a tyle czasu nie mielismy. Tak wiec wszystkich wyprzedzalismy a ja po powrocie odkrylem na dloniach nowe odciski:) Pod koniec splywu wioslarki domagaly sie napiwku i nawet podaly kwote 20000VND. Nie doczekaly sie jednak od nas pieniedzy, uważam że pomoc przy wiosłowaniu powinna im wystarczyć. Tym bardziej, że spływ był wcześniej opłacony. Widoki byly naprawde piekne, przeplywalismy przez trzy groty. W trakcie splywu podziwialismy piekne formacje skalne oraz pracujacych wokolo na polach ryzowych rolnikow. Tak jak w Nepalu moglismy obserwowac zbior ryzu, tak tuytaj obserwowalismy przygotowanie pola i proces sadzenia. Wprawdzie widoki sa ladniejsze gdy pola sa zielone ale nam i tak sie bardzo podobalo i pogoda byla tez dobra.

Potem pojeździliśmy naszym pojazdem po okolicznych wiochach i dotarlismy w takie miejsca gdzie juz tylko rowerem mozna bylo swobodnie jezdzic. Motorkeim trudno sie jechalo ale jakos nam się udalo. Jezdzilismy po walach otaczajacych ryzowe poletka, miejscowi pozdrawiali nas co chwilę wołając „Hello” i machając do nas rękami na przywitanie. Miło było oddalić się od turystycznego zgiełku i mieć do czynienia z ludźmi, którzy traktowali cię jak człowieka a nie chodzący bankomat. Byla tam cisza i spokoj. W koncu nie słyszało się halasliwych wietnamskich turystow.

Praca na polach ryzowych nie nalezy do latwych i raczej nie jest przyjemna gdy trzeba brodzic po kolana w blocie i posadzic recznie tysiace sadzonek. Zeby bylo rowno do sadzenia uzywa sie sznurka wytyczjacego linie prosta i tak obsadza się ręcznie całe ogromne pola. Potem pojechalismy do miejsca skad mozna sie wspiac na jedna z gorek. Z tego wzniesienia widok byl naprawde cudny a gdy pola sa zielone musi byc niesamowity:)
Tak wiec dzien mielismy pracowity i udany. Poszlismy dosyc wczesnie spac bo poprzednia noc w autobusie mimo, ze w sypialnym byla jednak meczaca. Na drugi dzien mielismy w planie wczesny wyjazd do Halong City.

Przeplyniecie lodzia 60000VND/ osobe
skuter 7$
wstep na gore 20000VND/osobe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.