O pożegnaniu ze Sri Lanką i lankijskim stylu życia

Tak więc petla sie zamknela. Wróciliśmy do Negombo i nadszedł czas pozegnania ze Sri Lanka. Czekają już na nas Indie i Nepal ale mimo wszystko troche szkoda odjezdzac. Przez ten miesiac zdazylismy sie juz przyzwyczaic do tutejszych warunkow i kultury, nawet trochę do tego pikantnego jedzenia (Dorotka, bo Przemek je wszystko 🙂 ) Spotkalismy w podrozy wielu przyjaznych ludzi, ktorzy cierpliwie pomagali nam znalezc wlasciwy srodek lokomocji i dotrzec w odlegle miejsca. Byli tez i naciagacze, na ktorych wciąż trzeba uważać, takie są jednak konsekwencje indywidualnego podróżowania. Za to zyskuje się fantastyczną wolność odkrywania nowych miejsc „po swojemu”. To bardzo cenne!

 W ciagu tego miesiaca Negombo zmienilo sie tak bardzo, ze trudno poznac, ze to te same miejsca, ktore widzielismy. Bylo tu strasznie pusto, malo turystow, moze ze 3-4 czynne restauracyjki. Teraz to prawdziwy kurort. Za dwa tygodnie rozpoczyna sie pelnia sezonu, a juz jest mnostwo bialych. Okazalo sie, ze we wszystkich zakamarkach, ktorych nikt by o to nie podejrzewal kryja sie sklepiki, kafejki, restauracje i teraz to wszystko juz pootwierane. A ceny prawie dwukrotnie wieksze niz we wschodniej części wyspy! A nam czas sie zbierac do Indii.

A teraz troche o tutejszym stylu zycia – specjalnie dla Pana Stanislawa W.

Otoz jesli chodzi o sposob odzywiania sie, to jest on bardzo malo urozmaicony. Lankijczycy wlasciwie ciagle jadaja ryz i curry, zmieniaja tylko dodatki – raz warzywa, raz ryba. Wszystko jest raczej pikantnie doprawiane, szczegolnie papryczka chilli. Nawet popcorn tutejszy jest ostry… Ryz jedza na sniadanie, obiad i kolacje, Popularne są również tak zwane rotty czyli cos podobnego do naszych nalesnikow ale farsz zazwyczaj tez jest mocno pikantny. Rotty moga byc w postaci krokietow, smazonych w tartej bulce lub zwiniete w trojkatne nalesniki. Sa tez pierogi faszerowane – oczywiscie ostre. W duzych miastach gdzie sa restauracje czasami przyrzadza sie cos mniej pikantnego dla bialych ale w mniejszych miescinach nie ma w ogóle restauracji i mozna liczyc tylko na hotelowe posiłki lub kupowac w przydroznych budach wspomniane rotty albo lunch box. Owocow jest tutaj sporo ( choć zależy to od rejonu). Najpyszniejsze sa banany, ktorych uprawia się tutaj kilka gatunkow, rowniez czerwone oraz ananasy, tylko musza byc dobrze dojrzale. Probowalismy tez papaji – smakuje jak polaczenie melona z arbuzem. Soczysta i slodka. Natomiast mango niezbyt nam smakowaly, sa bardzo miesiste i nie maja zbyt duzo soku a w tutejszych warunkach wciaz chce sie pic. Sa tez duze duriany ale jeszcze nie wiemy jak smakuja. Wolimy soczyste owoce a duriany do takich nie należą. Bardzo popularny jest tez sok z owocow palmy kokosowej, ktory sie pije przez slomke lub wprost przez wycieta w orzechu dziure.

Kobiety ubieraja sie przewaznie w saari i nosza zlote lancuszki, kolczyki i bransoletki. Jest to cos w rodzaju lokaty kapitalu i w ciezkich czasach mozna sprzedac lub oddac w zastaw. Kreacje czasem przypominaja swoja strojnoscia te sylwestrowe i stanowia dziwny kontrast z tutejszym zakurzonym otoczeniem. Mezczyzni natomiast ubieraja koszule i przewiazuja w pasie kolorowe chusty pod ktorymi nie nosza bielizny i stale przewietrzaja swoje miejsca intymne poruszajac owa chusta. W kurortach turystycznych polozonych na zachodniej czesci wyspy duzo ludzi ubiera sie juz na sposob zachodni, jednak kobiety maja zawsze zakryte ramiona i nie nosza spodenek. Kultura mieszkancow w naszym mniemaniu pozostawia wiele do zyczenia. Na porzadku dziennym jest nagminne smiecenie (nie ma koszy na smieci nawet w hotelach, przynajmniej tych tanszych) i wyrzucanie odpadkow przez okna autobusow czy pociagow, a takze plucie przez okna i glosne harczenie. Natomiast posilki spozywa sie reka – wylacznie prawa. Lankijczycy tez znacznie lepiej znosza upal. Raczej dbaja o to zeby ubrania byly czyste i zbytnio sie nie przemeczaja. Nawet niewielkie odleglosci pokonuja autobusem, pomimo, ze pieszo byloby znacznie szybciej i oczywiscie uzywaja parasolek. Bialych turystuw traktuje sie tu na innych zasadach. Normalką jest, ze biali za wstepy czy przejazdy tuk-tukiem placa min, 10 razy drozej. Czasami tez za jedzenie zada sie wiecej od bialych czy za przejazd autobusem. Nikogo nie oburza  fakt, ze kierowca wola do nas „placicie 500 Rs albo wysiadacie”, podczas gdy miejscowi placa niewielki ulamek tej kwoty. Jednak w wiekszosci srodkow lokomocji sprzedaje sie bilety i wowczas cena jest stala. Ludzie sa milsi tu na wschodnim wybrzezu wobec turystow niz w kurortach na zachodzie.

Tak więc podróżując indywidualnie musimy się liczyć z tym, że mogą nas czekać różne niedogodności ale mimo wszystko taka podroz to wspaniale doswiadczenie. Polecamy wszystkim 

Sri Lanka Naszym zdaniem to:
1. Piękne plaże
2. Tanie środki lokomocji
3. Lokalne jedzenie mało urozmaicone i mocno pikantne
4. Ciekawe i mniej skomercjalizowane wschodnie wybrzeże wyspy
5. Przystępne ceny, zwłaszcza po sezonie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.