Relaks w słonecznej Tangalli

Ruszyliśmy w dalszą drogę wzdłuż wybrzeża i dotarliśmy do miejscowości Tangalla. Spedzilismy tam dwa dni na odpoczynku po poprzednim odpoczynku na plazy w Mirissie 🙂 Zakwaterowaliśmy się w małym hoteliku za 750 Rs za noc. Poniewaz nie była to pora na turystow, wiec gdy nas lokalni w miasteczku zobaczyli, to zrobila sie wojna o to, kto ma nas przyjac pod swoj dach! Brak turystow zatem ciągle nam sprzyjał. I choć w zachodniej części wyspy jest teraz więcej deszczu, to tutaj wcale nie, a plaże cudownie puste! Hotele sa w dobrym stanie. Zostały niedawno wybudowane po tsunami, ktore wszystko zmiotlo z powierzchni ziemi. Jak nam powiedział jeden z tubylcow fale podczas tego kataklizmu miały wysokosc ok 5m. Wciąż widać w krajobrazie ślady zniszczeń, jakie dokonały się na wtedy wyspie.

Jednak tu w miejscowości Tangalla, podobnie jak w Mirisie i innych małych wioskach, pobyt poza sezonem turystycznym ma również swoje minusy. Na obiad trzeba czekac ponad godzinę. Wiadomo kuchnia nie czuwa w pogotowiu by obsłużyć dwie osoby. Po złożeniu zamówienia szef kuchni musi się „kopsnąć” do miasta po produkty i potem przygotowuje z tego posiłek.  Kafejki internetowe często sa zamkniete z powodu braku klientow czyli turystow. A turysci nie przyjezdzaja, bojąc się o swoje bezpieczeństwo. Kiedy słyszą w wiadomościach o wojnie na Sri lance to mysla, ze jest ona na calej wyspie. Co wcale nie jest prawdą. Wojna trwa na północy wyspy. Natomiast tu na poludniu oprócz „check pointow” i sporadycznych kontroli w autobusach czy pociagach jest spokojnie. Można wiec wspaniale leniuchowac na plazy, problemem jest tylko silne slonce. Juz od wielu dni nie widzieliśmy deszczu i dlatego trudno się nie poparzyć. Dorus mowi, ze juz nie jestem bialym czlowiekiem ale czerwonoskorym Apaczem. Lekka przesada z tym czerwonoskorym ale trochę się opaliłem i Dorus tez nieźle wyglada:)

TANGALA

TANGALLA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.