Mirissa – pusta plaża i szumiący ocean

Zaplanowaliśmy trasę wzdłuż wybrzeża i w dalszą drogę wybraliśmy się pociągiem do miejscowości Mirissa. To jedno z wielu miejsc na Sri Lance, które podobno mają ładne plaże. Wysiedliśmy na jakiejś stacji „no name” 🙂 i dalej musieliśmy kilka kilometrów wędrować przez pola. Nie było to łatwe z tymi naszymi napakowanymi plecakami, które w upale wydawały się nieznośnie ciężkie. Ale przynajmniej wioskę zobaczyliśmy a tubylcy dziwnie na nas patrzeli, bo nie dość, że teraz nie sezon na białych to jeszcze ” na lacza” z plecakami zasuwali między polami. 

Dotarliśmy jednak do Mirissy bez problemów. To bardzo malutka miejscowość. O tej porze roku ( październik) bez turystów i to nam bardzo pasowało. Plaża jest rzeczywiście niesamowita. Czysta, z ładnym, białym piaskiem i prawie pusta! Czego zatem chcieć więcej? No cóż, nawet my mieliśmy swoje zachcianki. Internet był tu dwa razy drozszy niz w Colombo!! 120 Rs za godzinę. Ale za to pokój mieliśmy tani – tylko 500Rs za noc czyli okolo 6zl na osobe/dobę :). Jednak tak mała wioska rządziła się swoimi prawami – nie było gdzie zjeść posiłku jak tylko w restauracji hotelowej. A kucharz musiał wiedziec co bedziemy jeść 2 godz wczesniej żeby zdążyć zrobić zakupy i przygotować obiad. Jednak miejscowość jest bardzo przyjemna i cudne wieczory i gwiazdy nad oceanem! Prawdziwy relaks. Tylko komary juz nas pogryzły 🙂  

MIRISSA

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.