sri lanka, negombo, azja

Wyruszamy w podróż do Azji!

W przeddzień wyjazdu byliśmy podekscytowani. Czuliśmy intensywnie, że to nie jest już tylko marzenie ale, że nadaliśmy rzeczy bieg i to wszystko właśnie zaczyna się dziać! Decyzje były podjęte, bilety na samolot kupione a plan podróży z grubsza ustalony. I choć oczekiwanie na wyjazd zdawało się przeciągać w nieskończoność, to wreszcie przyszła pora na pakowanie plecaków. Jak można się było spodziewać nie przebiegło to wcale ani łatwo, ani sprawnie, wziąwszy pod uwagę, że chcieliśmy się spakować tylko w 2 plecaki… Nigdy jeszcze nie wyjeżdżaliśmy tak daleko, na tak długo. Nie wiedzieliśmy wprawdzie ile czasu potrwa cała wyprawa. Postanowienie było takie, że bilety powrotne, kupimy na miejscu, kiedy ocenimy na ile wystarczy nam zasobów finansowych. Tym bardziej wcale nie było łatwo zdecydować z czego należałoby zrezygnować. Na szczęście po kilku przymiarkach i wspólnych naradach, udało się upchać to, co wydawało nam się niezbędne. Mieliśmy zatem przygotowane dwa plecaki:  Doroty, mniejszy –  ważył 12kg a drugi – mój był prawie 20kg klocem! Nie wiedziałam jak na to spojrzeć. Niby ciężkie ale w sumie, kiedy się spojrzało na te dwa tobołki, to jednak pojawiła się  refleksja, że wcale aż tak wiele nie potrzebujemy do życia 🙂 Obydwoje podejrzewaliśmy jednak, że i tak z pewnością mamy ze sobą jakieś rzeczy które okażą się zbędne!

Następnego dnia pojechaliśmy do Warszawy, gdzie zatrzymalismy się u znajomego na noc, tak by rano pojechać naszym autem na lotnisko.  Wszystko wydawało się dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. Ostatnia noc w Polsce minęła trochę niespokojnie, emocje jednak brały górę 🙂 Mimo wszystko byliśmy gotowi na spotkanie z Azją. I chcieliśmy by nasza przygoda trwała jak najdłużej 🙂
Rano obudziliśmy się podekscytowani. Wylot był o godz 11.00. Wyjechaliśmy z Bródna około 8 rano. Wydawało nam się, że to wystarczający zapas czasu jednak korki wydlużyly drogę niemal do 2 godz! Już naprawdę zacząłem się obawiać, że nie zdążymy. Na szczęście skończyło się dla nas łaskawie i byliśmy przed 10 na lotnisku. Tam spotkaliśmy się z moim ojcem. Tak, jak było wcześniej umówione, przekazałem mu kluczyki i dokumenty. I wreszcie historia naszej podróży zaczęła żyć własnym życiem.
Nadaliśmy bagaż na Okęciu tak, by odebrać go dopiero na Sri Lance. I ruszyliśmy w drogę. Pierwszą przesiadkę mieliśmy w Atenach. Wiedziony jakimś instynktem postanowiłem, tak na wszelki wypadek, sprawdzić na lotnisku czy wszystko jest OK. I to było bardzo dobre przeczucie! Szybko się okazało, że jeden plecak (mój) wyjechał na taśmie w hali przylotów. Oczywiście musiałem go nadać raz jeszcze a gdybym tego nie zauważył, to przygodę na Sri Lance rozpocząłbym „goły i wesoły” 🙂 Dorotki plecaka nie było. Pozostawało więc tylko mieć nadzieję, że jest w luku i dotrze z nami na miejsce.

tandemstories, grecja, ateny, sri lanka
Grecja - Ateny

No to fajnie się zaczyna” –  pomyslalem. Gdy wysiadalismy z samolotu do autobusu, po wylądowaniu w Atenach, widzialem jej plecak, kiedy obsługa ładowała go na wozek bagazowy. Bylem więc pewien, ze dotarł z nami do Aten. Jednak po kilku rozmowach z naszym nastepnym przewoznikiem (Qatar Airways) wszystko zakonczylo sie szczesliwie. Kolejna przesiadka była na lotnisku w Doha. Oto niedogodność jaką trzeba ponosić za bilety w tańszej opcji. Spędziliśmy tam 2 godz, bez możliwości opuszczenia lotniska.  Mozna za to bylo sobie kupic los za 450 katarskich pieniedzy i wygrac Range Rovera, ktory tam był tam wyeksponowany by kusić podróżnych. Po namyśle jednak zrezygnowaliśmy z zakupu, bo co byśmy zrobili z wygrana?? 🙂

W samolocie z Doha do Colombo, zaraz po wejściu na pokład, poczuliśmy się prawie jak w lodówce. Ne zewnątrz było bardzo ciepło i wilgotno i gdy wlaczono klime w samolocie to wewnatrz zrobiło się strasznie zimno. Zupełnie jak w kriokomorze, na którą kiedyś chodziliśmy w Bydzi. Spoglądaliśmy ciekawie przez niewielkie okienko ale niewiele bylo widać z powodu mgielki. Jednak przed wylotem wszystko wróciło do normy. No i wreszcie bez problemów samolot wystartował. I z każdą chwilą Sri Lanka była coraz bliżej 🙂 W czasie nocnego lotu widzieliśmy burze w dole pod nami i to byl naprawdę super widok! Przelot trwał 4 godz i 30 min i kiedy wreszcie samolot zniżał się do lądowania, ogarnęła nas radość i ekscytacja, ponieważ pod nami rozciągała się piękna, zielona kraina palmowych drzew, otoczona błękitną wodą.

Na lotnisku dostaliśmy wizy na 30 dni. Na szczęście bez żadnych pytań i problemow. Wiza była bezplatna. Zaraz na lotnisku kupilsmy trochę rupii ( kurs 106 rupii za 1 dolara) by mieć za co dotrzeć do miasta. Po wyjściu z lotniska otoczyło nas gorące i wilgotne powietrze, niosące nieznane zapachy. Tak, teraz poczuliśmy z całą mocą, że nasza podróż już na na pewno nie jest zwykłe marzenie. Znaleźliśmy się nagle w zupełnie nowej przestrzeni a wszystko, co nas otaczało było ciekawe, nieznane i czekało, żeby zostać przez nas odkryte :). Na razie nie mieliśmy o niczym pojęcia i czekało nas kilka pierwszych dni, w czasie których trzeba się było jak najszybciej zorientować w zastanej sytuacji, cenach, zwyczajach tutejszej ludności i możliwie jak najmniej dać się naciągnąć 🙂 Z lotniska udaliśmy się taksówką ( busem) do  miejscowości Negombo, gdzie mieliśmy zarezerwowany hotel na dwie pierwsze noce.

 

kurs waluty: 1 $ to ok. 106 Rs

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.