natura, tandemstories, podróże, film fotografia

Nuwara Elyia czyli szkockie klimaty

Do Nuwara Elyia jechalismy pociagiem razem z parą niemieckich turystów, których spotkaliśmy wcześniej. Z okna pociagu roztaczaly sie widoki na gory i niekonczace sie plantacje herbaty. Krajobraz juz sie sporo zmienil, pojawily sie drzewa iglaste i bylo znacznie chlodniej. Niemcy polecili nam hotel za 1000 rupi z darmowym dojazdem wiec zabralismy sie z nimi. Znacznie odczuwało się  tu roznice temperatury ktora wynosiła tylko kilkanascie stopni. Nuwara Elyia lezy na wysokosci 1890m npm. Pociag dojezdza do miejscowosci N. Oya a stamtąd trzeba jechać autobusem. Najpierw należy się uwolnić od chmary kierowców poszukujących klienta do swojego  tuk-tuka lub taxi. Po drodze widzielismy pierwsze herbaciane pola i kobiety zbierające liscie herbaty do ogromnych workow umieszczonych na glowach. Pola oznaczone sa tablicami w zaleznosci od gatunku herbaty, wokół nich unosi się przyjemny aromat a ręczną pracę zbierania wykonują głównie kobiety. Można wybrać się również na zwiedzanie tutejszych plantacji i poznać cały proces produkcji cejlońskiej herbaty. Nas jednak bardziej ciągneło w góry…

Wybralismy sie zatem do miejsca zwanego Równina Hortona. Od rana lało ale wlasciciel hotelu przepowiadał, ze po poludniu sie przejasni, w co naiwnie chcieliśmy wierzyć ;). Autobusem dojechalismy do miejscowosci Pattipola która jest najbliżej polożonym wejscia do parku miejscem, do ktorego dojezdza autobus. Dalej juz nic nie jechalo wiec pozostal tylko tuk-tuk na dalsze 15 km za 2000 Rs. Było zimno i wilgotno i we mgle widzielismy tylko liscie paproci drzewiastych. Przeszlismy 9 km pętle po równinie. Najpierw dotarliśmy na Little World’s End- niestety lało i zero mieliśmy widoków, potem na właściwy World’s End, który leży przy urwisku i podobno oferuje zachwycająca panoramę – ale ku naszemu rozczarowaniu było tak samo, tylko chmury i deszcz. 
I w koncu dotarliśmy nad Bakers Fall ale tu tez nic sie nie zmienilo. Jednak przynajmniej we mgle widzieliśmy wodospad. Ten dzień nie byl dla nas łaskawy. Kiedy wrócilismy do Nuwara Elyia tez lał rzęsisty deszcz. Stwierdziliśmy, że nazwa Highlands, którą noszą te tereny, przywodziła nam obydwu na myśl to samo skojarzenie  – to prawdziwa klimatyczna namiastka Szkocji na tej wyspie. A Nuwara Elyia – zwana jest tutaj z kolei little Englad. Ta nazwa, trzeba powiedziec, również bardzo trafna. Chlodno, mglisto i deszcz. Tyle zapamietaliśmy z tego miejsca, które przy bardziej sprzyjającej pogodzie z pewnością może zachwycać.

Wstęp do parku kosztował ponad 40 dolarow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.