Park Narodowy Tyrona 28.07 – 31.07.2011

Wejście do Parku znajduje się w miejscowości El Zaino, gdzie dotarliśmy po kilkunastu minutach jazdy z kampingu. Wstęp nie był wcale tani ( 35 000 pesos/osoba) ale opłata jest na szczęście jednorazowa bez względu na to ile dni spędza się na terenie parku. Niestety z rowerem mogliśmy dotrzeć tylko do pierwszego miejsca kampingowego, zwanego Canaveral. Udaliśmy się do centrum turystycznego, które tu się znajduje i nawet był tam facet mówiący po angielsku ale niestety jego zwierzchnik nie wyraził zgody na przechowanie naszego roweru. Trzeba więc było rozbić namiot w tutejszym obozowisku. Było tu spokojnie i cicho. Po południu poszliśmy na plażę. Po drodze mieliśmy szczęście, natknęliśmy się na dużą jaszczurę, dwa gatunki małpek i jakiegoś futerkowego gryzonia. Potem siedzieliśmy sobie na piasku i patrzyliśmy w morze. Byliśmy zachwyceni tutejszym otoczeniem. Przed nami piękne Morze Karaibskie a za plecami góry, porośnięte dżunglą, którą powstrzymuje dopiero plaża. Za plażą wkomponowane w górskie zbocze, stały budynki tutejszego luksusowego hotelu, które nie dość, że nie szpeciły, to jeszcze dodawały okolicy uroku. Park jest więc dostosowany do turystów o różnych potrzebach – są kampingi, hotele lub spanie w hamakach. Wieczór na plaży i przy zapachu morskiej wody totalnie odpręża ciało i duszę.

Następnego dnia, zaraz po śniadaniu, spakowaliśmy jedzenie i kostiumy kąpielowe do plecaka i ruszyliśmy ścieżką przez las do Cabo San Juan – najbardziej oddalonego miejsca na wybrzeżu w tej części parku. Po około godzinie marszu przez las dotarliśmy do plaży zwanej Arecifes, gdzie znajduje się drugie miejsce kampingowe oraz restauracja. Posiłki tutaj jednak nie są tanie (np. porcja ryżu z kurczakiem 18 000 pesos), więc jeśli chce się oszczędzać lepiej zaopatrzyć się w swój prowiant wchodząc do parku. Na tutejszej dużej, szerokiej plaży nie można się jednak kąpać, ze względu na niebezpiecznie duże fale i skały. Trzeba powędrować jeszcze około 20 min aby się dostać do plaży La Piscina, gdzie można nurkować  z maską i przyglądać się koralowcom (jednak trzeba mieć swój sprzęt). Plaże i tropikalne otoczenie parku są naprawdę śliczne. Wędrowaliśmy dalej, mijając po drodze jeszcze dwie cudowne, malutkie plaże, aż po około 20-30 minutach dotarliśmy do trzeciego obozowiska Cabo San Juan. Plaże są tu przepiękne, otoczone dżunglą, szumiącymi nad głową palmami i wielkimi głazami, które dzielą plaże na mniejsze, urokliwe zatoczki. Turkusowa woda przyjemnie chłodzi skórę i naprawdę niczego więcej nie trzeba nam było do szczęścia. Cały dzień spędzamy na plaży i kąpielach w morzu i mimo, że można stąd dojść jeszcze do miejsca w dżungli, gdzie znajdują się indiańskie ruiny zwane Pueblito Chairama, to po prostu nam się nie chciało, wystarczała nam cudowna, morska woda. Po południu wracaliśmy do naszego obozowiska a w drodze złapała nas burza i ulewny deszcz. Całą drogę przez las wędrujemy w deszczu. Na szczęście jest ciepło.

Dżungla, góry i plaże w Parku Tyrona nas zauroczyły. Świetne miejsce żeby trochę odpocząć i poleniuchować. Będąc w okolicy naprawdę warto tam zajrzeć. Kampingi są czyste i schludne. Nie wiemy jaki jest koszt kampingu, gdyż od nas nikt nie pobrał żadnej opłaty. Dopiero wyjeżdżając z parku zwróciliśmy uwagę na to, że przy polach namiotowych znajdują się kasy, więc biwakowanie jest z pewnością dodatkowo płatne. Ulewa była tak wielka, że pozalewała drogi w parku i następnego dnia żeby się dostać do plaży musieliśmy brodzić w wodzie a potem przejść przez hotelową restaurację. Siedzieliśmy sobie na pustej plaży i słuchaliśmy szumu fal i niezwykłych dźwięków wydawanych przez poruszane nimi ziarenka piasku. Nie chciało nam się jeszcze opuszczać tego miejsca ale wiedzieliśmy, że dłuższy pobyt nad morzem całkowicie by nas rozleniwił a przecież czekało na nas jeszcze wiele ciekawych miejsc…

0 Comments

  1. Witamy nasi kochani podróżnicy! Te piękne plaże i palmy to raj na ziemi, trzeba było zostać tam i odpoczywać cały miesiąc mając 5 tyś.km w nogach należał się Wam taki solidny odpoczynek. Ładniejszego miejsca już nie znajdziecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.