Brazylia podróż rowerowa. podróż rowerowa po Ameryce Południowej, Salvador da Bahia, Brazylia rowerem, podróżowanie po Brazylii

Itapoa (okolice Salvadoru) – tutaj zaczyna się przygoda!  6.04 – 8.04

Kiedyś wymarzyliśmy sobie wielką rowerową podróż!  Przepełniał nas entuzjazm choć nasz budżet był dosyć ograniczony a rower, który czekał spakowany w pudle nie był sprzętem z najwyższej półki. Ruszyliśmy w drogę, nie przejmując się nachodzącymi nas czasem wątpliwościami, bez specjalnego przygotowania kondycyjnego i w dodatku nie znając hiszpańskiego... Chcieliśmy się przekonać czy  można tak po prostu spełnić swoje marzenie - wsiąść na rower i przejechać tysiące kilometrów?  Dzisiaj już wiemy, że to możliwe!

Brazylia podróż rowerowa 

Godzina 16.40  wylądowaliśmy  w Salvadorze. Po wyjściu z samolotu natychmiast otoczyło nas gorące, tropikalne powietrze i zaraz przywołało wspomnienia z minionych podróży. Wszystko, co wielokrotnie wspominaliśmy przez ostatnie dwa lata i poczucie wolności, za którym tak bardzo tęskniliśmy. W głowach kołatała się jedna myśl: ” a więc jesteśmy na miejscu, właśnie zaczęła się kolejna, niesamowita przygoda w naszym życiu!” Byliśmy gotowi na odkrywanie nowych miejsc, tylko bardzo, bardzo zmęczeni…

Kilkunastogodzinna podróż dała nam się nieźle we znaki a przeskok w gorącą strefę klimatyczną sprawiał, że czuliśmy się bez sił. Na lotnisku wymieniliśmy w kantorze trochę pieniędzy, po kursie 1.5 R$za 1US$.  Wciąż trochę „oszołomieni” zaraz zabraliśmy się za składanie roweru i przepakowanie naszego bagażu. Wszystko zajęło sporo czasu i kiedy wreszcie skończyliśmy, to na zewnątrz było  już oczywiście ciemno i późno, dokładnie tak jak to przewidzieliśmy przed wyjazdem. Prawdę mówiąc nie chcieliśmy jechać po zmroku, nie znając kompletnie okolicy i zastanawialiśmy się czy nie przeczekać do rana na lotnisku. Zmęczenie jednak wzięło górę i zdecydowaliśmy się ruszyć w drogę, żeby tylko móc się wygodnie wyspać w naszym namiocie. 

Trasę do Campingu Ecologika pamiętaliśmy z Google Earth, a ponieważ Przemek ma świetną orientację w terenie, bez problemu wyjechaliśmy z lotniska i trafiliśmy na właściwą drogę. W  mieście jednak trochę pobłądziliśmy jeżdżąc na wyczucie ale w końcu bez przeszkód  dotarliśmy do kempingu. Po drodze nie przydarzyły nam się żadne niemiłe sytuacje choć ta część  Itapoa w okolicy lotniska to raczej ubogie dzielnice, w których nie zawsze można czuć się bezpiecznie. Niektórzy imprezowali na ulicach mimo późnej pory ale spokojnie przejechaliśmy przez miasto. 

Dotarliśmy do kempingu i poczuliśmy wietrzyk niosący słony zapach oceanu. Na szczęście nie było problemu z wjazdem do środka mimo, że było już koło północy.  Ledwo zrobiliśmy sobie obozowisko i weszliśmy do namiotu a już w nocy zaczęło nam dokuczać gorąco. W końcu temperatura w Salvadorze znacznie odbiegała od tego, co jeszcze wczoraj mieliśmy w Polsce. Byliśmy jednak tak zmęczeni, że mimo wszystko udało nam się zasnąć.

Przez dwa dni odpoczywaliśmy na kempingu, czyli głównie spaliśmy pod drzewem bo w namiocie była prawdziwa sauna. Upał i zmiana klimatu mocno nas osłabiły. Przyjemnie było natomiast wykąpać się w oceanie. Plaża Itapoa jest czysta i prawie nie ma tu ludzi, jedynie sporadyczni spacerowicze. Miejscowi jednak ostrzegali nas żeby się nie oddalać od kempingu, przy którym jest też hotelik, bo nie jest tu bezpiecznie. Ale nam wcale się nie chciało oddalać. Byliśmy leniwi i ospali… 

Stan Bahia zamieszkiwany jest głównie przez ciemnoskórą ludność. Dzisiejsze społeczeństwo to w dużej mierze potomkowie dawnych niewolników, którzy pracowali tu niegdyś na plantacjach. Dzisiaj Bahijczycy lubią się bawić, na ulicach króluje głośna muza w rytmach reggae. Częsty widok to samochody z ogromnymi kolumnami na dachu. Kierowcy tych pojazdów wykorzystują pełną moc swojego sprzętu i stanowią swego rodzaju objazdowe „dyskoteki”. Brazylia z pewnością nie należy do tanich krajów. Za noc na kempingu we własnym namiocie płacimy 15 R$/osobę. Żywność również jest droga.

Po kilku dniach wylegiwania się pod drzewem, nabraliśmy trochę więcej sił. Czas było zapakować nasz dobytek na rower i ruszyć w drogę. Najpierw jednak trzeba było nauczyć się tym naszym „wypasionym pojazdem” jeździć…

BRAZYLIA PODRÓŻ ROWEROWA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.